Rozmyślania mimochodem spisane

kontakt listy gotowanie techniczne wszystkie wpisy

atom | rss


Main site
Tworzenie

24 Jun 2018 | tags: thought,

Lubię dawać prezenty. Najlepiej bez okazji. Można wtedy obserwować czyste reakcje - zaskoczenie, uśmiech, zmieszanie, czasem nawet euforię. Co prawda rzadko widuję się z innymi, ale może dzięki temu jestem w stanie obdarowywać tych nielicznych nieco częściej.

Niesamowitą przyjemność sprawia również wytwarzanie nowych przedmiotów - od początku roku udało mi się podjąć mniej lub bardziej udane próby produkcji mydła i kremu oraz odświeżenie wygrzebanego z szafy nożyka. Wraz z bratem zrobiliśmy również indywidualne prezenty na rocznicę ślubu naszych rodziców i półwiecze tatka.

Idąc za inspiracją artykułu o pikutku porozdawałem też kilka kuchennych wariatów. Przy tej okazji poczyniłem bardzo ciekawą obserwację. Z reguły reakcja osób obdarowywanych była bardziej autentyczna, kiedy prezent wykonany został ręcznie. Nawet pomimo jego wad i nierzadko swej tandetności. Również ja czułem się o wiele lepiej wręczając coś co wyszło spod moich rąk. W końcu dawałem przy tym kawałek siebie.

Ciekawym również wydaje się sposób odbierania prezentów. Część osób czuje silne poczucie natychmiastowego zrewanżowania się, szukając uporczywie w swoim otoczeniu czegoś co można wręczyć „w zamian”. Osobiście dając coś od siebie staram się nie oczekiwać nic w zamian i mogę powiedzieć, że powyżej opisane zachowanie wpędza mnie w zakłopotanie. Za lepszą reakcję uważam szczere podzięki i radość, których autentyczność można wyczytać z oczu i mowy ciała. Ot okazuje się, że prawidłowe przyjmowanie prezentów też jest swego rodzaju umiejętnością.